W Poznaniu duży i mały biznes pracują drzwi w drzwi. Wokół zakładów produkcyjnych, targów i sieci handlowych działa cała warstwa mniejszych firm: dostawcy, biura rachunkowe, kancelarie, agencje, firmy handlowe. Ten program napisałem dla nich, nie dla korporacji.
Nazywam się Łukasz Pawłowski. Ze Szczecina prowadzę holding Univentures, w którym za finanse, prawo, marketing, sprzedaż i obsługę maili odpowiada 12 person AI. Zbudowałem ten system samodzielnie i pracuję na nim każdego dnia. Na warsztatach nie opowiadam teorii, tylko przenoszę do Waszej firmy rozwiązania, które u mnie zarabiają na siebie.
I od razu uczciwie: nie mam biura w Poznaniu. Szkolenia AI dla firm z Poznania prowadzę w formule dojazdowej: na dni warsztatowe przyjeżdżam do Was, diagnozę i sesje indywidualne robimy online. Zanim padnie jakakolwiek oferta, rozmawiamy 60 do 90 minut bezpłatnie o tym, gdzie Wasz zespół traci godziny.
Dla kogo jest ten program
Dla firm i organizacji liczących od 10 do 30 osób, gdzie decyzję podejmuje właściciel albo zarząd. Bez działu IT. Za to z dniem pracy pełnym dokumentów: oferty, umowy, korespondencja z kontrahentami, nierzadko po niemiecku albo angielsku, bo duzi odbiorcy tego wymagają.
W Poznaniu i Wielkopolsce taki profil ma spora część otoczenia przemysłu i targów: poddostawcy zakładów produkcyjnych, firmy handlowe, wystawcy, biura obsługujące księgowość i kadry większych graczy. Osobna grupa to organizacje członkowskie. Biura izb i stowarzyszeń branżowych codziennie mielą dziesiątki powtarzalnych pytań od członków, a na takiej pracy AI daje najszybszy zwrot.
Górna granica jest twarda: zespołów powyżej 30 osób nie biorę, a projektów zlecanych przez dział IT nie przyjmuję. To robota dla innych dostawców.
Od rozmowy do wdrożenia: pięć kroków
Nie sprzedaję jednego dnia z prezentacją. Współpraca składa się z etapów, a po każdym możecie powiedzieć stop.
Rozmowa diagnostyczna. Bezpłatne 60 do 90 minut online, podczas których ustalamy, co w ogóle nadaje się u Was pod AI. Nic poza nią nie jest w tej ofercie darmowe.
Mapa AI. Dokument, który daje zarządowi podstawę do decyzji: procesy do wsparcia, kolejność, szacunek godzin do odzyskania, ryzyka.
Warsztat decyzyjny dla zarządu. Jeden dzień wyłącznie z tymi, którzy podejmują decyzje. Kończymy jasnym rozstrzygnięciem, czy ruszacie, i spisem tematów wyłączonych u Was z pracy AI.
Program wdrożenia w zespole. Dni warsztatowe, trzy albo cztery, rozłożone w odstępach; do tego osobne spotkanie jeden na jeden z każdym członkiem zespołu. Każdy kończy z asystentem pod własne stanowisko.
Opieka po wdrożeniu. Minimum trzy miesiące odpowiedzi, poprawek i rozwoju. Żadnego wieloletniego kontraktu w pakiecie.
Jak pracujemy na warsztatach
Zaczynamy od tego, jak naprawdę działają modele językowe: co potrafią, gdzie zmyślają, jak to wyłapywać. Ćwiczymy od pierwszej godziny na plikach Waszej firmy, nie na przykładach ściągniętych z sieci.
Potem powstaje profil organizacji: kim jesteście, do kogo adresujecie teksty, jakim tonem, czego AI robić nie wolno. Ten opis podpinamy potem pod każde narzędzie AI używane w firmie. Równolegle budujemy pierwszego wspólnego asystenta całego zespołu.
Trzeci krok należy do działów. Każdy przynosi jeden dokument i jeden proces, który go boli. Rozbieramy je na warsztacie i składamy z powrotem, już z AI w środku.
Na koniec każda osoba dostaje sesję jeden na jeden. Z tych spotkań wychodzą asystenci przypisani do stanowisk. Program domyka rekomendacja: jakie narzędzia i jakie konta dla całej firmy, z rachunkiem kosztów zamiast listy linków.
Między zjazdami zostawiam krótkie zadania na Waszych plikach, żeby nawyk zdążył się przyjąć, zanim wrócę.
Skąd wiem, że to działa
Bo najpierw wydałem na to własne pieniądze, a dopiero potem wpisałem to do oferty. Pod Univentures działa broker konstrukcji stalowych, obok niego serwis świadectw energetycznych i skup nieruchomości. Trzy różne biznesy, jeden wspólny back-office: 12 person AI z przypisanymi rolami i granicami uprawnień. Razem ze mną zarząd liczy 13 osób, z czego człowiek jest jeden.
Ta konstrukcja powstawała na błędach. Płaciłem za każdą sytuację, w której model brzmiał przekonująco i mylił się w faktach. Dlatego duża część programu dotyczy kontroli: kiedy AI może działać samo, a kiedy musi zapytać człowieka.
W tej chwili taki program biegnie w izbie branżowej. Uczestniczy w nim 17 osób z pięciu działów. Plan obejmuje cztery sesje warsztatowe, osobną pracę z każdym uczestnikiem oraz wdrożenie Claude Cowork na realnych plikach organizacji. Kim jest ten klient, nie zdradzę: zgody na case study nie dostałem. Jak to wygląda od środka, opowiem na rozmowie.
Dojazd i online, bez ściemy o lokalnym biurze
Kurs AI w Poznaniu łatwo kupić jak z katalogu: ta sama oferta wisi pod dziesięcioma miastami naraz, zmienia się tylko nazwa w nagłówku i wynajęta na godziny sala. Z takiej strony trudno wyczytać, czy prowadzący spędził w Poznaniu więcej czasu niż na dojeździe.
Ja gram w otwarte karty. Firmę prowadzę ze Szczecina i nie buduję fikcji poznańskiego oddziału. W praktyce: dni warsztatowe stacjonarnie w Waszym biurze w Poznaniu albo w Wielkopolsce, diagnoza i sesje indywidualne online, opieka po wdrożeniu online z dojazdem, gdy trzeba usiąść razem. Terminy planujemy z wyprzedzeniem, bo dojazd wymaga kalendarza, nie improwizacji.
Jeżeli szukacie wyłącznie trenera mieszkającego w Poznaniu, powiem wprost: nie jestem nim. Jeżeli szukacie prowadzącego, który utrzymuje własne firmy z systemu, którego uczy, ta różnica gra na Waszą korzyść.
Dane firmowe pod kontrolą
Pierwsza decyzja programu nie dotyczy narzędzi, tylko danych. Klasyfikujemy je wspólnie: które dane mogą iść do modelu w chmurze, które dopiero po anonimizacji, a które nigdy. Tam, gdzie dane są wrażliwe, do ćwiczeń biorę wersje anonimizowane albo syntetyczne.
Porządkujemy też dostępy: konta firmowe zamiast prywatnych loginów, uprawnienia imienne, jedna uzgodniona lista narzędzi. Ustalenia zostają na piśmie: powstaje polityka użycia AI, dokument na dwie do czterech stron, do tego rejestr działań. Kiedy o zasady pracy z AI dopyta kontrahent, audytor albo urząd, macie co położyć na stole.
Dofinansowanie: KFS bez obietnic
Część szkoleniową programu może sfinansować Krajowy Fundusz Szkoleniowy: do 70% kosztów, a pracodawcy z najwyżej 9 etatami dostają do 90%. Haczyk: wniosek przyjmuje powiatowy urząd pracy właściwy dla siedziby firmy i wyłącznie w trakcie naboru, a każdy urząd ogłasza go we własnym terminie. Na jednego uczestnika przypada w 2026 roku kwota do 200% przeciętnego wynagrodzenia.
Stan naboru sprawdzam z Wami przed startem i pomagam ułożyć wniosek. Gwarancji jednak nie dostaniecie: o przyznaniu środków rozstrzyga urząd.
Pierwszy krok nic nie kosztuje
Nie proszę o budżet ani o deklarację. Proszę o 60 do 90 minut rozmowy o codziennej pracy Waszego zespołu i o zadaniach, które zjadają mu tydzień. Po rozmowie dostaniecie jedną z dwóch odpowiedzi: listę procesów gotowych do startu albo szczerą informację, że AI się u Was jeszcze nie zwróci. Za obie płacicie tyle samo, czyli nic.
Wpiszcie swoje dane w formularz na dole strony. Odezwę się i umówimy termin online, bez przygotowań po Waszej stronie.