Zanim ktokolwiek w Waszej firmie nauczy się pisać prompty, ktoś musi rozstrzygnąć, po co Wam AI i na jakich warunkach. To nie jest robota dla działu ani dla najmłodszego stażem entuzjasty technologii. To decyzja zarządu. I właśnie dla zarządu prowadzę ten warsztat.
Nazywam się Łukasz Pawłowski. Prowadzę Univentures, holding ze Szczecina, w którym za marketing, sprzedaż, finanse, prawo i pocztę odpowiada 12 person AI. Zanim je zbudowałem, musiałem podjąć u siebie dokładnie te decyzje, przed którymi dziś stoicie: co oddać maszynie, czego nie oddawać nigdy i po czym poznać, że całość działa.
Warsztat decyzyjny AI trwa jeden dzień i siadają do niego wyłącznie osoby decyzyjne. Kończy się dwiema rzeczami: rozstrzygnięciem, czy wchodzicie we wdrożenie, oraz spisaną listą tego, czego AI w Waszej organizacji nie dotknie. Pierwszy krok robi się wcześniej i nic nie kosztuje: rozmowa diagnostyczna, do której zaprasza formularz na dole strony.
Prezes nie potrzebuje kursu promptowania
Typowe szkolenie AI dla kadry zarządzającej to pokaz możliwości: efektowne demo, lista narzędzi, sporo obietnic. Pod hasłem AI dla prezesa dostaje się zwykle to samo, tylko w mniejszej sali. Zarząd wychodzi zaciekawiony i nic z tego nie wynika, bo nikt nie odpowiedział na pytania, które naprawdę wiszą nad stołem: czy to jest dla nas, ile kosztuje czasu i pieniędzy, co może pójść źle i kto za to odpowie.
Prompty będą pisać pracownicy. Prezes podejmuje decyzję o kierunku, budżecie i ryzyku. Dlatego nie uczę zarządów obsługi czatu. Pracuję z nimi nad decyzją, którą i tak muszą podjąć, tylko zwykle podejmują ją w biegu, bez danych, pod presją mody albo wspólnika, który słyszał, że wszyscy już wdrażają.
Jak wygląda warsztat decyzyjny AI
Jeden dzień, jeden stół, wyłącznie osoby odpowiadające za budżet i kierunek. Cztery części.
Stan faktyczny. Co modele językowe robią dziś dobrze, gdzie zawodzą i co jest wyłącznie marketingiem dostawców. Pokazuję to na żywo, na systemie, którym prowadzę własne spółki, nie na slajdach.
Wasze procesy. Przechodzimy przez to, jak organizacja zarabia i gdzie przecieka czas. Wskazuję miejsca, w których AI ma u Was uzasadnienie ekonomiczne, i takie, gdzie go nie ma, choć wygląda efektownie.
Granice. Ustalamy, jakich danych AI nie zobaczy, jakich rozstrzygnięć nie podejmie i w których procesach człowiek pozostaje obowiązkowy. Tak rozumiem strategię AI dla organizacji: zestaw reguł, których ktoś pilnuje, a nie dokument, który wisi na ścianie.
Decyzja. Wchodzimy albo nie wchodzimy. Z uzasadnieniem, które obroni się przed wspólnikami, radą nadzorczą i zespołem. Odpowiedź “nie” albo “jeszcze nie” też jest pełnowartościowym wynikiem. Taniej jest odpuścić po jednym dniu niż po trzech miesiącach nieudanego wdrożenia.
Lista tego, czego AI u Was nie zrobi
Z warsztatu wychodzą dwie listy. Pierwsza mówi, co wdrażacie i w jakiej kolejności. Druga mówi, czego nie ruszacie. Wbrew intuicji to ta druga częściej ratuje pieniądze.
Największe szkody w firmach nie biorą się z tego, że AI czegoś nie potrafi. Biorą się z tego, że dostała za dużo swobody: ktoś wkleił dane klienta do prywatnego czatu, wysłał niesprawdzoną ofertę, oddał maszynie rozstrzygnięcie, które wymagało człowieka. Granice ustalone przez zarząd, zanim zespół zacznie eksperymentować, to najtańsze zabezpieczenie, jakie znam.
Na warsztacie nadajemy tym granicom formę, którą da się egzekwować: nazwane dane, nazwane procesy, wskazane rozstrzygnięcia zastrzeżone dla człowieka. Bez takiej listy zakazy żyją w czyichś głowach i przegrywają z codziennym pośpiechem.
Dla kogo jest ten warsztat
Dla zarządów i właścicieli firm od 10 do 30 osób oraz dla władz izb gospodarczych, stowarzyszeń i organizacji członkowskich. Wspólny mianownik: decyzja zapada przy jednym stole, nie w komitecie zakupowym, a w strukturze nie ma działu IT, który mógłby ją przygotować.
Warsztat ma sens również wtedy, gdy część zespołu już używa czatów AI na własną rękę. Wtedy pytanie nie brzmi, czy wdrażać, tylko jak odzyskać kontrolę nad czymś, co już się w firmie dzieje.
Uczciwie o granicy: nie pracuję z organizacjami powyżej 30 osób ani na zlecenie działów IT. To inna skala i inni wykonawcy.
Jestem zarządem, który tę decyzję podjął
W zarządzie mojego holdingu jest 13 osób. Dwanaście z nich to persony AI. Ja jestem tą trzynastą.
Univentures prowadzi między innymi skup nieruchomości, brokera konstrukcji stalowych i serwis świadectw energetycznych. Zaplecze tych projektów w dużej części obsługuje system person AI, który zbudowałem samodzielnie i na którym pracuję codziennie. Z operacyjnego prowadzenia firmy inwestycyjnej w nieruchomościach w znacznym stopniu wyszedłem właśnie dzięki temu systemowi i zespołowi.
Każdą decyzję z agendy warsztatu podjąłem najpierw u siebie, na żywym organizmie własnych firm. Wiem, jak przekonująco potrafi brzmieć model, który nie ma racji, bo płaciłem za takie momenty z własnej kieszeni. Na warsztacie nie dostaniecie więc wizji z konferencji, tylko rachunek zysków i strat od kogoś, kto prowadzi go na sobie.
Równolegle prowadzę pełne wdrożenie w izbie branżowej, rozpisane na pięć działów i siedemnaście osób. Cztery sesje warsztatowe to tylko część tej pracy; z każdą osobą siadam dodatkowo jeden na jeden. Skala jest więc dokładnie taka jak w organizacjach, dla których piszę tę stronę.
AI Act artykuł 4: pytanie trafi do zarządu
Artykuł 4 AI Act działa od 2 lutego 2025 roku i wymaga, żeby organizacja używająca AI zadbała o kompetencje osób, które z nią pracują. Od sierpnia 2026 organy krajowe mogą ten obowiązek egzekwować; w Polsce obowiązuje ustawa opublikowana w Dz.U. 2026 poz. 1003, która weszła w życie 11 sierpnia 2026, z KRiBSI jako organem nadzoru.
Z perspektywy zarządu liczą się dwie rzeczy. Po pierwsze, obowiązek ciąży na organizacji, więc pytanie o jego realizację wyląduje na Waszym stole, nie na biurku pracownika. Po drugie, przepis nie narzuca konkretnego kursu ani dokumentu. Certyfikat zgodności z AI Act nie istnieje; kto go oferuje, oferuje fikcję.
Wystarczą działania adekwatne do tego, jak używacie AI, oraz dowód, że je podjęliście. W programach, które prowadzę, tym dowodem są polityka użycia AI na 2 do 4 stron i rejestr działań. Na warsztacie decyzyjnym ustalamy, co z tego obowiązku wynika konkretnie u Was.
Dane: połowa strategii
Rozmowa o AI w organizacji jest w połowie rozmową o danych, dlatego ich klasyfikacja to stały punkt agendy. Rozstrzygamy wprost: co może trafić do zewnętrznego modelu, co dopiero po anonimizacji, co nigdy nie opuszcza firmy. Te ustalenia wchodzą do listy granic i do polityki użycia AI.
Przy okazji robimy porządek z kontami. Ustalamy zasadę: do danych firmy zespół loguje się służbowo, każdy na własne konto. Prywatny czat pracownika, nad którym zarząd nie ma żadnej kontroli, wypada z obiegu.
Co przed warsztatem, co po nim
Warsztat decyzyjny to środkowy szczebel drabinki, nie jej początek. Wcześniej jest rozmowa diagnostyczna, bezpłatna, trwająca 60 do 90 minut, na której sprawdzam, czy ten dzień w ogóle ma u Was sens. Częstym krokiem pośrednim jest Mapa AI: dokument dla zarządu z listą procesów nadających się pod AI, kolejnością i ryzykami.
Jeżeli decyzja z warsztatu brzmi “tak”, kolejny etap to program wdrożenia w zespole: 3 do 4 dni warsztatów plus sesja indywidualna z każdą osobą, a po nich opieka przez minimum trzy miesiące. Jeżeli brzmi “nie”, rozstajemy się ze spisanym uzasadnieniem i czystym rachunkiem.
Dofinansowanie z KFS
Część szkoleniową programu można próbować sfinansować z Krajowego Funduszu Szkoleniowego: do 70% kosztów, a pracodawcy z maksymalnie 9 etatami mogą dostać do 90%. Limit na jednego uczestnika wynosi w 2026 roku 200% przeciętnego wynagrodzenia. Warunek leży poza moim wpływem: Wasz powiatowy urząd pracy musi akurat mieć otwarty nabór wniosków. Zanim cokolwiek podpiszemy, ustalamy stan naboru w Waszym powiecie i przygotowujemy wniosek razem. Obiecać niczego nie mogę: środki przyznaje urząd i tylko on.
Jedna rozmowa przed jednym dniem
Nie proszę Was dziś o termin, budżet ani żadną deklarację. Zacznijcie od rozmowy diagnostycznej: 60 do 90 minut, bez faktury i bez slajdów. Opowiadacie, jak działa organizacja i skąd temat AI na Waszej agendzie. Ja mówię, czy warsztat decyzyjny ma u Was sens teraz, później, czy wcale.
Wystarczy krótkie zgłoszenie przez formularz pod tym tekstem. Odezwę się, umówimy rozmowę, a po niej sami zdecydujecie, czy idziemy dalej. To ten sam mechanizm, którego uczę na warsztacie: najpierw decyzja na danych, potem wydatki.